• Wpisów: 187
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 14:31
  • Licznik odwiedzin: 16 355 / 1623 dni
 
ode.mnie
 
look.at.me: Zastanawiam się czy nie powrócić z imaginami na tego bloga ze względu na małą liczbę komentarzy na tamtym blogu. onedirection-imaginy-opowiadania.blogspot.com/
__________________________

Na początek imagin z Niallem. ;)



- Mamo, boję się - oznajmiłam rodzicielce siedząc w samochodzie przed wielkim szarym budynkiem.
- Dasz radę, na pewno cię polubią - dała mi buziaka w policzek i wyszłam z auta.
Moje serce biło jak oszalałe. Pierwszy dzień w nowej szkole, klasie, mieście. Nikogo tam nie znałam. Podeszłam do wielkich, szklanych i drzwi i pociągnęłam za klamkę. Ujrzałam mnóstwo elegancko ubranych ludzi rozmawiających w grupkach. Początek roku jak wszędzie, ale nie dla mnie. Zobaczyłam jeden wolny parapet, podeszłam do niego, lekko podskoczyłam, a po chwili siedziałam już na miejscu. Po chwili usłyszałam dzwonek, który informował uczniów, by weszli na salę gimnastyczną, gdzie odbywała się uroczystość. Wolnym krokiem zmierzałam za wszystkimi, kiedy poczułam jak ktoś łapie mnie w tali i podnosi do góry. Przestraszyłam się, ktoś zastawił mi dłonią usta i wciągnął do męskiej toalety, gdzie można było poczuć tylko zapach papierosów. Próbowałam się wyrwać, jednak nic mi to nie dało. Wepchnęli mnie do jednej z kabin, a jakiś chłopak wszedł razem ze mną.
- Nowa tu jesteś? - zapytał przejeżdżając palcami po moim policzku.
Pokiwałam tylko głową i poczułam jak do moich oczu zbierają się łzy. Cholernie się bałam.
- Odpowiedz - zażądał i uderzył mnie w twarz.
- Tak - pisnęłam cicho opierając się plecami o ścianę.
Chłopak był wysoki, na jego ciele widniały tatuaże, a jego oko było już podbite. Nie wyglądał na porządnego ucznia tego gimnazjum. Zbliżał się do mnie na niebezpieczną odległość i polizał w policzek.
- Ładna jesteś - zamruczał, wkładając jedną rękę pod moją bluzkę.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam.
- Bo co mi zrobisz?
W tym momencie poczułam, że jestem bezradna spróbowałam jednak swoich sił. Kopnęłam go w krocze, on tylko lekko się schylił i jeszcze raz uderzył mnie w twarz.
- Pożałujesz tego dziwko.
Nagle usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do łazienki. Chłopak zasłonił mi ręką usta, a ja czułam, że to jest moja jedyna szansa. Ugryzłam go w rękę i zaczęłam krzyczeć. Drzwi od kabiny nagle się otworzyły i zobaczyłam przystojnego blondyna, który momentalnie pociągnął chłopaka za koszulkę i rzucił na ziemię.
- Uciekaj - usłyszałam jego głos.
- A ty?
- Dam sobie rade, no idź! - krzyknął, a  po chwili słyszałam już tylko jeden wielki gwar na szkolnym korytarzu.
Nie wiedziałam jak zareagować, nikogo tutaj nie znałam. Podeszłam do jednego mężczyzny w garniturze w średnim wieku.
- Musi mi pan pomóc, proszę - powiedziałam łkającym głosem.
- Co się stało? - zapytał przerażony, kiedy zobaczył moją twarz i podartą sukienkę.
- W męskiej łazience... oni się tam biją - ledwo wydusiłam.
Mężczyzna od razu pobiegł na miejsce, biorąc po drodze kilku chłopaków. Zrobiło się zamieszanie, ja jednak na nic nie reagowałam. Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej siadając na podłodze. Podkuliłam nogi i zaczęłam cicho szlochać. Jakaś pani podeszła do mnie i coś mówiła, jednak ja wciąż w głowie miałam tego chłopaka. Po chwili do szkoły wtargnęła policja, momentalnie wstałam i chciałam dostać się do łazienki, by nic nie zrobili chłopakowi, który się za mną wstawił.
- Nie możesz tam wejść - powiedział funkcjonariusz.
- Ale ja muszę, ten jeden chłopak mnie uratował. Nie możecie mu nic zrobić! - krzyknęłam.
- Spokojnie, wszystko się wyjaśni.
Nagle z łazienki wyszli funkcjonariusze i dwóch chłopaków w kajdankach. Od razu do nich podbiegłam i próbowałam cokolwiek wyjaśnić. Jednak nikt nie zwracał na mnie uwagi.
- Może ktoś mnie w końcu wysłuchać! - krzyknęłam i zapanowała cisza - Ten chłopak nic nie zrobił, on mi tylko pomógł - powiedziałam już spokojnie wskazując na blondyna.
Na szczęście jemu się nic nie stało, to mój oprawca był bardziej poobijany.
- Musisz jechać z nami na komendę -  wytłumaczył jeden z policjantów.
Pokiwałam tylko głową, a po chwili byłam w jednym z radiowozów. Próbowali mnie uspokoić, jednak ja wciąż płakałam zastanawiając się co teraz. Dojechaliśmy na miejsce, weszliśmy do jednego z gabinetów, gdzie wezwali moich rodziców i zaczęto przesłuchania.
- Wiesz, że musisz mówić wszystko zgodnie z prawdą? - zapytał mnie funkcjonariusz tak, jakbym była małym dzieckiem.
- Nie jestem głupia, wiem takie rzeczy.
Opowiedziałam mu wszystko, po czym stwierdził, że Niall Horan, jak się okazało mój wybawiciel zostanie wypuszczony, zaś ten drugi chłopak trafi do poprawczaka. Po około godzinie przyjechali moi rodzice, wszystko im wyjaśniłam, a oni tylko mnie przytulili i o więcej nie pytali.
- Mamo, mogłabyś załatwić mi, bym mogła porozmawiać z tym chłopakiem, który mi pomógł?
- Jasne, kochanie.
Rodzicielka weszła do jednego z pokoi, a po chwili wyszła z niego wraz z blondynem.
- Chciałaś pogadać... - zaczął.
- Jasne, ale moglibyśmy nie tutaj? - zapytałam.
- Ok, tutaj niedaleko jest knajpka.
Szliśmy w ciszy, a po chwili staliśmy przed drzwiami budynku jakiejś restauracji. Chłopak otworzył mi drzwi, a ja podziękowałam mu delikatnym uśmiechem. Zasiedliśmy do jednego ze stolików i zamówiliśmy kawę.
- Nawet nie wiem jak zacząć, cholernie ci dziękuję. Uratowałeś mi życie - powiedziałam cichutko.
- Daj spokój, nie mogłem się inaczej zachować.
Przypominając sobie te wydarzenia po policzku spłynęła mi łza. Nagle poczułam jak delikatnie chytwa moją dłoń.
- Spokojnie. A tak szczerze mówiąc to nawet nie wiem jak masz na imię.
Uśmiechnęłam się mimowolnie i podniosłam wzrok, by spojrzeć mu prosto w oczy. Od razu się w nich zatopiłam. Ten błękit był cudowny.
- [t.i].
- Niall.
Z początku było nam niezręcznie, jednak rozmowa zaczęła się kleić, a my lepiej się poznaliśmy. Chłopak wciąż zamawiał coś do jedzenia, a ja zastanawiałam się gdzie on to wszystko mieści. Dzięki niemu zapomniałam co wydarzyło się jeszcze tego samego dnia rano. Nawet nie zauważyłam kiedy minęły trzy godziny, dopóki nie usłyszałam dzwonka mojego telefonu. Na wyświetlaczu zobaczyłam napis : ,,mama" i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo?
- Gdzie jesteś? Wszystko w porządku? - zapytała zmartwionym głosem.
- Tak, nie martw się. Niedługo będę wracała.
Na te słowa Niall zrobił smutną minkę i spuścił głowę w dół. Zakończyłam połączenie i schowałam telefon do kieszeni sukienki.
- Muszę wracać - oznajmiłam.
- Ale tak teraz, już?
- Niestety...
- A mogę cię odprowadzić? - zapytał.
- Jasne.
Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Wyszliśmy z knajpki i kierowaliśmy się w stronę mojego domu, nawet nie wiem kiedy nasze dłonie się połączyły, jednak nie przeszkadzało mi to. Wciąż rozmawiając i śmiejąc się doszliśmy na miejsce.
- Do zobaczenia jutro? - zapytałam z nadzieją.
- No ja myślę.
- To pa - powiedziałam i chciałam już odejść.
- Tylko pa? - powiedział smutny.
- A co byś jeszcze chciał?
Podstawił policzek i pokazał na niego palcem. Delikatnie musnęłam go ustami, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Jeszcze raz dziękuję, do zobaczenia - powiedziałam i otworzyłam furtkę wprowadzającą na moją posesję.
Usłyszałam dźwięk mojego budzika i delikatnie podniosłam powieki.
- No tak, pierwszy dzień szkoły - powiedziałam sama do siebie.
Zwlekłam się z łóżka, bo tego nie można było nazwać zwykłym zejściem. Wzięłam szybki prysznic, założyłam coś odpowiedniego, nałożyłam lekki makijaż, rozczesałam włosy i byłam gotowa do wyjścia. Szybkie śniadanie, a po chwili znajdowałam się tuż przed budynkiem szkoły. Jednak kiedy ponownie zobaczyłam te same drzwi, za którymi wczoraj wydarzyły się te nieprzyjemności nie chciałam tam wchodzić. Ludzie mnie mijali i patrzyli jak na idiotkę, ja jednak nie miałam zamiaru tam wchodzić. Bałam się, że to znowu się powtórzy. Nagle poczułam, jak ktoś dotyka mojego ramienia.
- Coś się stało? - usłyszałam kojący głos Nialla.
- Boję się - wyszeptałam i mocno się w niego wtuliłam.
Chłopak objął mnie silnymi ramionami, a ja od razu poczułam się bezpieczniejsza.
- Do jakiej klasy chodzisz? - zapytał.
- Druga c - odpowiedziałam.
- Jaką masz pierwszą lekcję?
- Biologię.
- To chodź odprowadzę cię - powiedział i splótł nasze dłonie.
Razem weszliśmy do szkoły przyciągając spojrzenia innych. Niall usłyszał chyba "cześć" od wszystkich dziewczyn i większości chłopaków. Nie wiedziałam właściwie dlaczego jest tutaj taki znany, jednak postanowiłam się nad tym nie zastanawiać. Kiedy staliśmy już pod moją salą lekcyjną podeszła do nas czwórka chłopaków.
- Siema stary - powiedzieli niemal równocześnie.
Chłopak przywitał się z każdym z nich podaniem ręki.
- Poznajcie, to jest [t.i].
Porozmawialiśmy chwilę, poznałam chłopaków, kiedy zadzwonił dzwonek na lekcję.
- To ja już pójdę, mała. Gdyby coś się działo, daj znać - oznajmił i dał mi buziaka w policzek.
- Dzięki.
Chłopcy odeszli, zaś przyszedł nauczyciel i otworzył klasę. Usiadłam sama w ostatniej ławce, kiedy mężczyzna zaczął przemowę na temat nauczania w drugiej gimnazjum, zasadach bezpieczeństwa i innych niepotrzebnych rzeczach. Dał nam jeszcze chwilę czasu dla siebie. Siedziałam wlepiając wzrok w okno, kiedy dosiadła się do mnie niska brunetka.
- Cześć, jestem Emilly - powiedziała i podała mi dłoń.
- Hej, [t.i] - odpowiedziałam z uśmiechem.
Zaczęliśmy rozmawiać na jakiś neutralny temat, kiedy okazało się, że ona również jest tutaj nowa. Ucieszyłam się, przynajmniej nie byłam sama. Kolejne lekcje minęły szybko, wszędzie zajmowałam ławkę wraz z moją nowo poznaną koleżanką . Wydawała się bardzo miła. Kiedy kończyła się ostatnia lekcja do klasy wszedł dyrektor.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale chciałbym na chwilę prosić [t.i] [t.n].
- Oczywiście, [t.i] weź swoje rzeczy.
Szybko się spakowałam, posłałam miły uśmiech Emilly, a reszta klasy dziwnie mi się przyglądała.
- Proszę za mną do gabinetu - usłyszałam od mężczyzny i wolnym krokiem za nim podążałam.
Kiedy byliśmy na miejscu, wskazał krzesło. Usiadłam na nim lekko bujając nogami ze zdenerwowania.
- Coś się stało? - zapytałam.
- Chodzi o wczorajszy wypadek, jesteś nową uczennicą w naszej szkole i chciałbym cię przeprosić, że takie zdarzenie miało miejsce na terenie naszej placówki.
- Nie chciałabym do tego wracać, rozumiem, że to nie jest wina szkoły. Najważniejsze, że ten chłopak już się tutaj nie uczy.
- Jeżeli byłyby jakieś problemy, proszę je zgłaszać. Na dziś dziękuję, jeżeli skończyłaś zajęcia możesz udać się do domu - podziękowałam uśmiechem i wyszłam z gabinetu.
Zadzwonił dzwonek ogłaszający koniec szóstej lekcji, a na korytarzu pojawiły się tłumy. Zmierzałam w kierunku wyjścia, kiedy poczułam jak ktoś przytula mnie o tyłu.
- Gdzie uciekasz? - usłyszałam głos Niall'a.
- Do domu - powiedziałam z uśmiechem.
Odwróciłam się do niego przodem i delikatnie pocałowałam w policzek.
- Ja też już skończyłem, może jakiś spacer? - zaproponował.
- W sumie czemu nie.
Szliśmy wciąż rozmawiając i śmiejąc się. Niallowi jak zwykle dopisywał humor. Usiedliśmy na jednej z ławek w pobliskim w parku.
- Mama mnie zabije, nigdy się nie spóźniałam - oznajmiłam.
- To do niej zadzwoń, że dziś wrócisz późno, albo najlepiej, że wcale.
- Wcale? Ej, ja czegoś nie wiem? - zapytałam.
- No bo może hmmm....
- No dokończ, Niall proszę - zrobiłam maślane oczka, by wszystko z niego wydusić.
- A co za to dostane?
- A co byś chciał?
- Ty już dobrze wiesz, co ja bym chciał - powiedział z szyderczym uśmieszkiem.
- Jesteś zboczony, wiesz? - zapytałam.
- Nie zboczony, tylko zakochany.
Jego słowa mnie zamurowały.
- Zakochany? - powtórzyłam cicho.
- Cholernie zakochany.
Pochylił się nade mną i momentalnie poczułam jego ciepłe wargi. Przeniósł mnie na swoje kolana, a ja zatopiłam dłonie w jego włosach. Pogłębiliśmy pocałunek, a ja zrozumiałam, że jest on dla mnie kimś więcej, mimo, że znamy się bardzo krótko. Niechętnie się od siebie oderwaliśmy, a ja od razu wtuliłam się  w jego tors.
- To jak z tym dzisiejszym nie wracaniem do domu? - zapytał.
- A może po prostu pójdziemy do mnie, jestem trochę głodna.
- Twoi rodzice mnie nie zabiją?
- Nie martw się, nie będzie tak źle.

8693_568569429864643_116395931_n.jpg


______________________
Wszystko jest teraz w Waszym rękach. Jeżeli tutaj również nie dacie o sobie znać kończymy z tym. Chociaż będzie mi cholernie ciężko.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego