• Wpisów: 187
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 14:31
  • Licznik odwiedzin: 16 562 / 1676 dni
 
ode.mnie
 
- Dan, błagam. Ja nie chcę! – prosiłam swojego kuzyna.
- Młoda, nie przesadzaj, to tylko jeden występ.
Gitarzysta najsławniejszego zespołu na świecie to mój kuzyn, najlepszy przyjaciel i przy okazji największy idiota na świecie. Od kilku dni próbuje namówić mnie, żebym zaśpiewała na konkursie muzycznym w Londynie. Jutro są castingi, by przejść do etapu dla widzów, ale ja nie mam ochoty tam iść.
- Masz głos, musisz to w jakiś sposób to wykorzystać, [t.i] proszę. Tylko ten jeden raz.
- Ale jak się upokorzę to cię chyba zabiję – powiedziałam złowrogo na niego patrząc.
Chłopak klasnął w ręce i mnie przytulił. Gdy byliśmy mali wraz z moją mamą i tatą Dana urządzaliśmy wieczorki muzyczne w domu. Mieszkamy na przedmieściach Londynu, chociaż mój tata pochodzi z Polski. Bardzo się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że mój kuzyn dostał tak ogromną szansę występować na scenie. Nie miałam jednak przyjemności jeszcze poznać jego całego zespołu. Często wyjeżdżali co utrudniało mi też kontakty z Danem, ale od zawsze świetnie się dogadywaliśmy i znajdywaliśmy dla siebie czas.
***
- Denerwuję się – oznajmiłam chłopaka, który wciąż trzymał mnie za drżącą dłoń.
- Spokojnie, jeszcze chwila.
- Obiecujesz, że nikt się nie dowie, jeżeli nie przejdę? – zapytałam z nadzieją.
- Obiecuję.
Jeszcze raz poprawiłam swoją spódniczkę  i weszłam do środka. Zobaczyłam niewielkie pomieszczenie, w którym znajdowało się  jury zasiadające za wielkim stołem  i wielkie pianino. Ich twarze były uśmiechnięte, a przed nimi leżały stosy kartek.
- [t.i] [t.n] , tak?
- Tak – odpowiedziałam wymuszając uśmiech.
- Co nam pani dziś przedstawi? – zapytała starsza pani w dużych okularach.
- Zaśpiewam piosenkę „Another Love” -  Tom Odell.
- Podkład czy własny akompaniament?
- Sama zagram na pianinie.
Pokiwała na głową na znak zrozumienia i zaprosiła do pianina. Usiadłam na czarnym stołku, wzięłam głęboki wdech i przyłożyłam palce do klawiszy. Uśmiechnęłam się sama do siebie i zagrałam pierwsze nuty. Zamknęłam oczy i popłynęłam. Byłam w swoim żywiole. Muzyka to moje życie. Kolejne słowa, a ja czułam jak emocje poruszają moimi palcami. Skończyłam. Delikatnie otworzyłam powieki i stanęłam na poprzednim miejscu.
- Dziękujemy bardzo, jutro zostaną ogłoszone wyniki. Proszę się jednak nie martwić – zapewnił jeden z jurorów.
Podziękowałam i wyszłam z pomieszczenia.
- I jak? No mów – usłyszałam głos Dana.
- Chyba nie tak źle.
- Nie tak źle, to znaczy? Pomyliłaś tekst, zjechałaś z tonacją, wszystko ok? No mów.
- Ej spokojnie, przeżywasz jak mrówka okres. Jutro są wyniki, ale było ok.
- Przynajmniej tyle, sierotko – oznajmił z uśmiechem.
- Ejj…
Dałam mu kuksańca w bok i jak zwykle zaczęliśmy swoje wygłupy.
***
- Ja tam nie idę, jak chcesz to sam idź – marudziłam, kiedy poinformowano mnie, że po wyniki muszę ponownie udać się do studia.
- Mała, jak ty mnie wkurzasz – powiedział Dan.
- Dobra, ale ostatni raz tam idę.
Poszłam do łazienki się przebrać, przeczesałam włosy i byłam gotowa do wyjścia.
- To ruszysz tą swoją wielmożną dupę i mnie podwieziesz?  - zapytałam.
- Już idę, marudo.
Jeszcze chwilę się posprzeczaliśmy, co jak zwykle zakończyło się nieopanowanym wybuchem śmiechu i wsiedliśmy do samochodu.
- Nie przejdę, czuję to – powiedziałam, kiedy byliśmy już w drodze.
- Mówiłem ci już, że masz za małą wiarę w siebie?
- Nie – oznajmiłam z lekkim uśmiechem.
- Więc właśnie ci to mówię.
Dojechaliśmy na miejsce i zobaczyliśmy przed wejściem masę ludzi.
- Co oni tutaj kasę rozdają? - usłyszałam Dana, na co lekko się zaśmiałam.
- Może my też coś dostaniemy, chodź.
Złapałam kuzyna za rękę i po chwili staliśmy w długiej kolejce. Jak okazało się wszyscy chcieliśmy dowiedzieć się, czy dostaliśmy się do konkursu live. Czas się dłużył, a my rozmawialiśmy i śmieliśmy z byle powodu. Z pomieszczenia, gdzie ogłaszano wyniki wyszedł nagle wysoki mulat. Wyglądał genialnie. Dżinsowa kurtka, biała koszulka.
- Zayn! – usłyszałam krzyk Dana.
- Serio? Wprost do ucha? – zapytałam łapiąc się za nie.
Mulat uśmiechnął się i podszedł w naszą stronę.
- Co ty tu robisz?
- Kazali mi przyjechać, podpisać jakieś papiery. Może nas przedstawisz? – zapytał przystojniak zerkając na mnie.
- [t.i] moja kuzynka, a to jest Zayn, kumpel z zespołu.
- Cześć – powiedzieliśmy niemal równocześnie i podaliśmy sobie dłonie.
- A wy co tu robicie? – zapytał Zayn.
Dan spojrzał na mnie pytająco, a ja tylko spuściłam głowę do dołu.
- Przyjechaliśmy po wyniki z konkursu – oznajmiłam.
- Konkursu? Dan, talent wokalny w sobie odkryłeś? – zażartował.
- Nie, w [t.i]. Kiedyś jej posłuchasz to zobaczysz.
- Mam nadzieję – powiedział uroczo.
Jeszcze chwilę porozmawialiśmy, a nasz nowy przyjaciel musiał już iść. Nadeszła moja kolej.  Delikatnie złapałam klamkę i pociągnąłem drzwi. Za biurkiem siedziały dwie kobiety, które uśmiechnęły się na mój widok.
- Imię i nazwisko, poproszę – powiedziała jedna z nich.
- [t.i][t.n].
- Proszę chwileczkę poczekać.
Wzięła telefon do ręki, wykręciła numer i po chwili zaczęła z kimś rozmowę. Po niecałych 5 minutach do pokoju wszedł mężczyzna w średnim wieku. Podał mi rękę, podając swoje nazwisko, które za wiele mi nie mówiło  i poprosił, bym weszła z nim do gabinetu obok.
- Mam dla pani propozycję, jednak musi pani jeszcze raz zaprezentować nam swoje umiejętności – oznajmił mężczyzna.
- A mogę wiedzieć o co chodzi? – zapytałam zdziwiona.
- Za tydzień odbywa się impreza na arenie O2, chcielibyśmy, by pani się na niej zaprezentowała.
- Mówi pan poważnie?
- Tak, jednak jest to koncert charytatywny, nie otrzyma pani wynagrodzenia.
- To nie chodzi o pieniądze, po prostu jestem w szoku, że zaproponowaliście to właśnie mi.
- Proszę zjawić się jutro o godzinie 16:00 właśnie w studio, pokażemy panią szerszej publiczności.
Mężczyzna wytłumaczył mi, że muszę jeszcze raz zaprezentować się przed organizatorami, gdyż słyszeli mnie tylko na nagraniu castingowym. Podziękowałam wszystkim i wyszłam z gabinetu z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Co jest młoda? – zapytał Dan.
- Oni zaproponowali mi występ na tym koncercie charytatywnym, gdzie ty też występujesz z zespołem – powiedziałam zszokowana.
- Na Red Nose Day?
- Tak.
Dan nagle zaczął się wydzierać, podniósł mnie i wyściskał.
- Wiesz jakie to jest ważne miejsce dla takich gwiazd, oni nie dają występować tam byle komu.
- Jutro jeszcze raz mam zaśpiewać – oznajmiłam.
***
- Jest pani gotowa?
- Tak – odpowiedziałam drżącym głosem.
Jeszcze raz rozejrzałam się po sali, gdzie znajdowało się kilka muzycznych gwiazd i speców w tej dziedzinie. Wzięłam głęboki oddech, a po chwili usłyszałam melodię i delikatnie przymknęłam powieki.
Usłyszałam brawa i wielki hałas.
- To było niesamowite, proszę za mną podpiszemy umowę – usłyszałam od starszego mężczyzny.
Wszystko przebiegło bez największych problemów. Usiadłam na jednym z krzesełek na widowni i czekałam, aż rozpoczniemy wraz z innymi próbę. Na scenie występowały gwiazdy z pierwszych stron gazet, widziałam Dana, który również przygotowuje się do próby wraz z kilkoma chłopakami z zespołu, a ja czułam się tam maleńka. Poczułam jak ktoś zajmuje miejsce obok mnie.
- Co taka zamyślona? – usłyszałam.
Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna. Wyglądał jak zwykle świetnie.
- Co ty tutaj robisz? Dlaczego nie jesteś z chłopakami?– zapytałam.
- Z nimi już dzisiaj grałem. Mam zaśpiewać z jakimś nowym wokalnym talentem, podobno dziewczyna ma niesamowity głos.
- A zespół? Nie mieli nic przeciwko?
- Nie, to wszystko robimy dla dzieciaków. Próbujemy im pomóc za wszelką cenę. A ty co tutaj robisz?
- Śpiewam – oznajmiłam krótko.
Po chwili rozmowy, zawołano chłopaka na scenę. Uśmiechnęłam się do niego, ale widok zastawiła mi jakaś kobieta.
- Pani również na scenę, zaśpiewa pani duet z Zayn’em Malikiem.
Otworzyłam szerzej oczy i myślałam, że sobie żartuje. Podniosłam się z wygodnego fotela i szybkim krokiem podążałam w stronę sceny.
- Czyli to ty masz ten niesamowity głos? – zapytał mulat z łobuzerskim uśmieszkiem.
Poczułam jak na moje policzki wkrada się rumieniec. Nie zdążyłam jednak nic odpowiedzieć, bo podstawiono nam tekst piosenki , którą mamy wspólnie wykonać.  Chwilę się z nim zapoznaliśmy, jednak ja nie miałam z tym problemu, była to jedna z moich ulubionych piosenek.  Cały zespół zasiadł do instrumentów, a my dostaliśmy do rąk mikrofony.  Zabrzmiała muzyka i
popłynęliśmy jej rytmem tworząc przy tym wspaniałą balladę. Czułam na sobie wzrok Zayn’a, nie przeszkadzało mi to jednak. Próba skończyła się szybko i powoli zbierałam się do wyjścia, kiedy poczułam czyjąś dłoń na swoim ramieniu.
- Teraz to oficjalnie stwierdzam, że masz zajebisty głos – usłyszałam głos Malika.
- Dziękuję.
- To może uczcimy to, że razem śpiewamy i pójdziemy na kawę?
- Ale teraz? – zapytałam zaskoczona.
- Jeśli masz czas…
Zgodziłam się, a po chwili staliśmy już przed kawiarnią.
- Zapraszam - usłyszałam jego zachrypnięty głos.
Gestem ręki zaprosił mnie do środka, wybraliśmy stolik przy oknie i oboje spojrzeliśmy w kartę.
- Cappucino? - zaproponował.
- Jasne.
Na początku rozmowa się nie kleiła, jednak kiedy zeszliśmy na temat muzyki okazało się, że mamy podobne gusta. To ona była głównym tematem tego wieczoru. Tak, wieczoru. Spędziliśmy w tej kawiarni chyba z cztery godziny. To były niesamowite cztery godziny. Śmieliśmy się, przeżywaliśmy wspólnie każdy teledysk, który oboje znaliśmy. To niesamowite jak bardzo muzyka może łączyć dwoje ludzi. Na dworze zapanowała ciemność, a ja mimo wszystko nie chciałam wracać do domu.
- Może spacer? - usłyszałam tuż nad swoim uchem, kiedy wychodziliśmy z budynku.
Bez zastanowienia się zgodziłam. Szliśmy rozmawiając o naszym życiu, wspomnieniach, rodzinie, zainteresowaniach i przyjaciołach. Czułam wzrok Zayna, który penetrował każdą część mojego ciała. Schlebiało mi to, jednak czułam się dziwnie. Przez przypadek musnęłam jego rękę, a on momentalne zatrzymał się.
- Mogę? - zapytał kierując wzrok na nasze splecione dłonie.
Z początku nie zrozumiałam o co mu chodzi, jednak kiwnęłam głową na znak zgody. Chłopak wziął moją dłoń, przyłożył do swojego policzka i delikatnie ją pocałował. Spojrzałam na jego twarz. On zrobił to samo, więc spuściłam wzrok, a moje policzki nabrały rumieńców.
- Pięknie wyglądasz- wyszeptał i przełożył kosmyk moich włosów za ucho.
Czułam jego ciepły oddech na szyi, który przyprawiał mnie o dreszcze. W tym momencie to on kontrolował moim ciałem. Zayn przybliżył się do mnie i poczułam jego wilgotne wargi na moim policzku.
- Powinnam już wracać, jest już dosyć późno - powiedziałam cichutko.
- Odprowadzę cię.
Przytulił mnie i ponownie splótł nasz dłonie. Zatrzymaliśmy się przed bramą mojego domu, jednak ja nie chciałam zostawiać go tutaj samego. Stanęliśmy na przeciwko siebie wciąż patrząc sobie w oczy.
- Może wejdziesz? - zaproponowałam.
- Nie, kochanie, jest już bardzo późno. Spotkamy się jutro?
Na jego słowa momentalnie się uśmiechnęłam.
- Jeśli chcesz.
- Bardzo tego chcę.
- Zdzwonimy się, ok?
- Jasne, napisz, jak tylko będziesz kładła się spać, dobrze?
Pokiwałam tylko głową i wtuliłam się w tors chłopaka. Czułam jego ręce na swoich biodrach. Pocałował mnie w czoło, a ja pragnęłam, żeby został ze mną na zawsze. Dotarło do mnie, że ten chłopak znalazł drogę do mojego serca.
- Zmykaj, mała, bo zmarzniesz - powiedział troskliwie.
- To dobranoc Zayn - oznajmiłam i dałam mu buziaka w policzek.
- Dobranoc, kochanie.
Otworzyłam drzwi wejściowe i cichutko próbowałam dostać się do swojego pokoju. Zdjęłam tylko buty i położyłam się na łóżku. Zapaliłam lampkę nocną, wzięłam jeszcze koszulkę do spania i udałam się do łazienki. Weszłam pod prysznic i z uśmiechem na twarzy włączyłam zimną wodę, która dokładnie przemyła moje zmęczone ciało. Wróciłam do sypialni, wzięłam do ręki telefon i otworzyłam wiadomości.

        "Dziękuję za wspaniały wieczór. Jeszcze raz dobranoc Zayn. [t.i] xoxo"

Nacisnęłam przycisk wyślij i zamknęłam powieki. Po chwili usłyszałam jednak dzwonek wiadomości.

       "Ja również dziękuję, mam nadzieję, że to powtórzymy. Dobranoc, kochanie xoxo"

Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nie wiem czy to dlatego, że się odezwał czy dlatego, że w ten sposób do mnie mówił, ale podobało mi się. Położyłam telefon na szafkę nocną i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudził mnie dźwięk wiadomości. Przetarłam jeszcze dość zmęczone oczy i delikatnie uchyliłam powieki, by zobaczyć kto się do mnie dobija z samego rana. Wzięłam telefon do ręki i przeczytałam Zayn ♥. Uśmiechnęłam się na samą myśl o nadawcy i szybko nacisnęłam przycisk odczytujący sms.

             ,,Cześć skarbie. Wyspałaś się? Mam nadzieję, że Cię nie obudziłem. O której się spotkamy?   Już nie mogę się doczekać. ;*"

Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nigdy nie przeżywałam czegoś takiego jak w tamtej chwili, nie znałam odwzajemnionej miłości. Ale o czym ja mówię? Miłości? Może on tak nazywa każdą przyjaciółkę, a ja zachwycam się durnym sms'
em. Postanowiłam jednak szybko odpisać, bo stęskniłam się za tym chłopakiem.

,,Hej. Niestety zmartwię Cię, bo Twój sms mnie obudził, ale podobają mi się takie powitania. Ja mam dziś wolne, więc decyduj gdzie i o której. ;)"

Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Umówiliśmy się za godzinę w skateparku. Nie wiedziałam co planuje, ale za to wiedziałam, że muszę zrobić się na bóstwo. Szybko wyskoczyłam z łóżka i z ubraniami w ręku ruszyłam do łazienki. Uspokajający prysznic, lekki makijaż, fryzura, strój i po trzydziestu minutach byłam gotowa. Wzięłam do ręki telefon, pożegnałam się z rodzicami i wolnym krokiem ruszyłam w stronę umówionego miejsca. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra, a po chwili byłam już w górze.
- Stęskniłem się - usłyszałam głos Zayna, który trzymał moje drobne ciało w rękach.
- Ja też - powiedziałam, kiedy mnie postawił i dałam mu buziaka w policzek.
- Umiesz jeździć na desce, ślicznotko?
Pokiwałam przecząco głową na co on tylko się uśmiechnął.
- No to dziś masz pierwszą lekcję.
Złapał moją dłoń i weszliśmy do parku, gdzie stało wiele ramp i innych specjalistycznych rzeczy, po których bez problemu poruszali się tutejsi bywalcy.
- To jest deska - oznajmił wskazując przedmiot.
- No serio? W życiu bym się nie domyśliła - powiedziałam na co on się zaśmiał.
- No co zaczynamy od samego początku, kotku. Wskakuj.
- Co?! Nie, może lepiej nie.
- No wskakuj.
Trzymając się ramion Zayna niepewnie ustałam na deskorolce. Powoli i konkretnie instruował mnie co miałam robić, jednak mój strach wygrywał.
- Nie, ja nie dam rady - powiedziałam załamana.
- Poczekaj.
Pobiegł gdzieś, a po chwili przyszedł z jeszcze większą deską.
- Ty chyba żartujesz.
- Nie, chodź.
Złapał mnie za dłoń i ustawił tyłem do siebie. Razem weszliśmy na deskorolkę. Zayn mocno trzymał mnie za biodra i wykonywał całą pracę. Po paru chwilach razem jechaliśmy w nieznanym nam kierunku. Próbował mnie jeszcze namówić, jednak bez niego nie chciałam już nawet startować. Minęło kilka godzin, a ja bawiłam się z nim świetnie. Usiadam zmęczona na ławce, chłopak poszedł po dwie butelki i po chwili zajął miejsce obok mnie.
- Przyjdziemy tutaj jeszcze raz, a wtedy obiecuję, że będziesz już jeździć na deskorolce - powiedział.
- Jeżeli będziesz przy mnie to spróbuję.
Poczułam jak jego dłoń delikatnie muska moje palce.
- Mogę cię o coś zapytać? - usłyszałam.
- Jasne - powiedziałam bez zastanowienia, a po chwili poczułam jego ciepłe wargi na moich ustach.
Wtopiłam palce w jego włosy i pogłębiłam pocałunek. Znałam go krótko, ale czułam jak bardzo mi na nim zależy. Niechętnie oderwaliśmy się od siebie, a ja momentalnie wlepiłam wzrok w czubki swoich butów.
- Spójrz na mnie, kochanie - powiedział melodyjnym głosem i uniósł mój podbródek - Chciałem zapytać, czy zgodziłabyś się zostać moją dziewczyną.
Podniosłam wzrok, delikatnie się uśmiechnęłam i ponownie złączyłam nasze usta w pocałunku.


Koncert wypadł wspaniale, pomagaliśmy dzieciakom wspólnie jeszcze nie raz. Moja kariera wokalistki na razie może poczekać. Teraz mam ważniejsze sprawy na głowie, muszę zadbać o nasze dziecko. Jestem w siódmym miesiącu ciąży. Ten chłopak, którego poznałam przez przypadek okazał się wspaniałym mężem. Nawet nauczył mnie jeździć na deskorolce.

____________________________________________________________________
♥ Dziękuję za każdy komentarz. Jesteście wspaniali! Wiem, że miał być kolejny imagin po 7, jednak ja kocham je pisać i ciężko mi przerwać. Dziś Zayn, jednak zaczęłam pisać partowca z Harrym. Mam nadzieję, że się spodoba. Jeszcze raz dziękuję i zapraszam do dalszego czytania i komentowania ♥

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego